niedziela, 6 marca 2016

II.

Pewnie zastanawiacie się dlaczego dziewczyna, która  chodzi do klasy o profilu teatralnym  chce iść na medycynę? Otóż teatr to moje hobby, uwielbiam grać a medycyna to coś czym interesowałam się od dawna. Gdy zaczynałam to liceum rzeczywiście chciałam iść do filmówki ale pod koniec pierwszego semestru mi się odwidzialo i zdecydowałam że pójdę na medycyne. I od tamtej pory uczeszczam na dodatkowe zajęcia z biologii i chemii aby móc podejść do matury z rozszerzonej biologii i chemii. Moi rodzice nie byli zachwyceni moimi zmianami ale pogodzili się już z tym, że mam sto odmian na godzinę.
Od mojego spotkania z Kurkiem minął miesiąc. Zaczął się miesiąc maj i walka o dostanie się do trzeciej klasy. Po jego wizycie w mojej szkole jakimś dziwnym trafem zyskałam nowych znajomych,  którzy przedtem nie wiedzieli nawet jak się nazywam. Jeśli myślą że cos zyskają na tym to się grubo mylą! Bartek pisał do mnie na facebook'u, prosił o spotkanie,  ale ja nie czułam potrzeby żeby się z nim spotykać i cokolwiek tłumaczyć. No bo tu nie ma już co tłumaczyc! Dziś umowiłam się z Olka na kawę i ciastko a przy okazji ploteczki. Olka to moja przyjaciółka znamy się od dziecka i wiemy o sobie dosłownie wszystko. Równo o 15 wyszłam z domu i poszłam do dobrze znanej mi kawiarenki. Do tej w której byłam na spotkaniu z Kurkiem.
- Cześć Ola - podeszłam do niej i pocałowałam ja w polik.
- No hej- uśmiechnęła się.
Usiadłam, złożyłam zamówienie i zaczęłyśmy gadać o wszystkim i o niczym.
- Gosia mam do ciebie wielką prośbę! - spojrzała na mnie błagalnie.
- Jaką?
- Otóż nasza reprezentacja gra tutaj mecz, na naszej hali i dostałam tam prace jako osoby podającej piłki. Ale ja niestety nie mogę tam iść bo mam korki. I czy ty byś za mnie tam nie poszła? Tylko ten jeden raz, proszę!
- Okej, nie ma problemu.Tylko powiedz mi kiedy i o której?
- 15 maja o 19. Dzięki Gosia, odwdzięczę się.
- Daj spokój, nic mi się nie stanie tam chyba.
- Nie. Bądź spokojna. Tylko musisz tam być już co najmniej godzinę przed.
- Luz, dam radę.
- Aaa i wynagrodzenie odbierasz po meczu. Koło komentatorów będzie siedział taki starszy siwy gość z wasami i w okularach to do niego się zgłoś.
- Dobrze.
Posiedzialysmy jeszcze jakiś czas i rozeszłysmy się do domów.

15 maja 2015r
Dziś lekcje skończyły się o 15. Po nich wróciłam prosto do domu aby zjeść obiad  i przygotować się do pracy na Tauron Arenie. W zasadzie nie wiedziałam co ze sobą wziąć, więc wzięłam tylko telefon, dowód osobisty i oświadczenie że zastępuje Olke. O 17:50 wyszłam z domu.  Na hali byłam 15 po szóstej. Gdy podeszłam do faceta o którym mówiła mi Olka ten kazał mi iść do pani Basi aby wziąć odpowiedni strój i się w niego przebrać. Po założeniu stroju wróciłam na hale gdzie zostałam poinformowana co i jak mam robic.  Następnie resztę czasu spędziłam przeglądając różne strony internetowe. Dziesięć minut przed rozpoczęciem zawodnicy weszli na hale by się rozgrzać.  Nie zwracalam szczególnej uwagi na nich, gdyż nie znałam ich i nie interesowałam się siatkówką. Po chwili ktoś stanął naprzeciw mnie i zaczął się na mnie intensywnie patrzec.  Wkurzajace to było ale nie chciałam dać się sprowokować. Niestety nie wytrzymałam.
- Możesz tak na mnie nie patrzec? Wkurza mnie to!-uniosłam wzrok a wtedy zobaczyłam Jego.
Brązowe włosy i oczy.  Wysoki ale nie najwyższy.  Na koszulce pod numerkiem ma kreskę.  Ale po co mu skoro inni jej nie mają?  Śnieżnobiałe, równe zęby. Nic tylko go schrupac.
- Nowa jesteś! - rzucił w oskarzycielskim tonie. - Olka tu zawsze siedziała.
- Ale jestem ja. - odparłam zła - Dzisiaj musisz obyć się bez Olki a jeśli masz z tym problem to trudno. - wyruszyłam ramionami i wróciłam do przerwanej mi czynności.
Cham i prostak normalnie. Ale co zrobić? Takich nikt już nie wychowa!
Polacy mecz szybciutko skończyli.  Pokonując Serbów 3:0. Wszystko byłoby ładnie,  pięknie gdyby nie fakt że w kadrze Polski występuje Kurek.  Czy ja się od niego nie uwolnie?  Miałam plan aby się potajemnie wymknąć żeby się z nim nie spotkac. Ale mój plan spłonął  na panewce. Po zakończonym meczu gdy miałam już wychodzic poszedł do mnie kapitan,  jak się okazało, i zaprosił mnie na imprezę by świętować zwycięstwo. Chcialam się jakoś wykręcić ale on tak nalegal że jednak się zgodziłam. Impreza była udana.  Chodź były osoby które bardzo mnie denerwowały ale nie dałam się ponieść emocja. Do domu wróciłam po pierwszej w nocy w towarzystwie kapitana i Kurka. Gadali mi całą drogę o tym co oni robią na zgrupowaniach.  I musze przyznać że już z ich opowieści mi się to podobało a co dopiero doświadczyć tego na żywo.  Ale cóż pomarzyć dobra rzecz.
W sobotę wstałam jakoś po dwunastej.  Zeszłam do kuchni gdzie mama szykowala obiad.
- Cześć mamuś - pocałowałam ja w policzek.
- Hej wyspałaś się?
- Tak, ale nogi mnie trochę bolą.
- A cóż to za panowie cie odprowadzili?
- Dwaj idioci i tyle. - wzruszyłam ramionami i zaczelam szykować sobie coś do jedzenia. W trakcie pracy przyszedł mi sms "Możemy się spotkać? Będę pod hala o 15 :) Przyjdź proszę :* M."
Jeszcze mi jego brakowało,  pomyślałam. Ale pójdę na to spotkanie i dowiem się czego on ode mnie chcę.
- Mamuś wychodzę dziś na godzinkę o 15, okej?
- Gdzie cie znowu niesie?
- Umówiłam się na spotkanie z jednym z tych panów co mnie odprowadzil.
- No dobrze. Tylko zjesz jeszcze obiad.
- No oczywiście a teraz pójdę zrobić lekcje.
Do godziny wpół do trzeciej, z małą przerwa na obiad,  siedziałam nad lekcjami.  Za piętnaście wyszłam z domu i skierowałam się w stronę hali.Na miejscu był już Kubiak.
- Cześć chciałeś się spotkać ale nie mam w ogóle pojęcia po co?
- Hej.  Zaraz Ci wszystko wytłumaczę. Siadamy tu czy idziemy na kawę?
- Zdecydowanie kawa.
I tak poszliśmy do pobliskiej kawiarni. Po otrzymaniu zamówienia Michał złożył mi oszałamiającą propozycje.

*~*
I takim o to znakiem zapytania kończę ten rozdział xD
Mam nadzieję że wam się spodoba :)
Do następnego kochani xD
Buziaki ;***

czwartek, 29 października 2015

I.

 - Mamooo!!- krzyknęłam gdy zobaczyłam zakrwawione ciało siostry.
Mama szybko pojawiła się w pokoju i stanęła jak wryta, gdy zobaczyła leżącą bez ruchu i zakrwawioną swoją córkę. Zatkała usta ręką i zaczęła płakać. Ja natomiast próbowałam ją obudzić, ratować. Lecz na nic się to zdało. Ona nie żyje.
- Dlaczego ? - zapytałam, wiedząc że i tak nie uzyskam odpowiedzi.
So if you're mad, get mad
Don't hold it all inside
Come on and talk to me now.
 - Mamo dlaczego ona to zrobiła ? - płakałam przytulając się do matki.
- Nie wiem kochanie - głaskała mnie po głowie i plecach - Też nie potrafię tego zrozumieć.
Tata jako jedyny zachował zimną krew, mimo że też płakał, ale to on załatwił wszystkie formalności związane z pogrzeb. Gdy samochód pogrzebowy zabrał ciało Laury do kostnicy ja weszłam do jej pokoju aby poszukać jakiegoś wytłumaczenia dlaczego ona to zrobiła. I znalazłam. Kopertę podpisaną moim imieniem -do Gosi- otworzyłam ją i zaczęłam czytać.
'Kochana Lauro,
moja ty zasmarkana siostro, jeśli czytasz ten list oznacza to, że stało się to co planowała od dłuższego czasu. Wiem, że pewnie siedzisz teraz u mnie w pokoju i zastanawiasz się dlaczego to zrobiłam ? Trochę za dużo aby to wszystko pisać Ci w liście, ale wiedz, że to przez mężczyznę, którego kochałam nad życie. Nie miałaś okazji go poznać ! Byliśmy ze sobą dwa lata, wtedy gdy ja byłam we Włoszech. On tam pracował i ja. W zasadzie to się cieszę, że go nie poznałaś bo znając Twój porywczy charakter pewnie już byś go szukała i była gotowa go wykastrować czy co tam jeszcze przyszłoby Ci do głowy. W każdym bądź razie nie zaprzątaj sobie tym głowy. Zdradził mnie, ja nie mogłam sobie z tym poradzić i skończyło się jak skończyło, ale pamiętaj jedno:
I'll stand by you
I'll stand by you
Won't let nobody hurt you
I'll stand by you
Take me in, into your darkest hour
And I'll never desert you
I'll stand by you.
 Zostawiłam jeszcze jeden list. Proszę Cię zawieź go na pocztę i powiedz, że to list ode mnie a Baśka już wie co ma z nim zrobić TYLKO GO NIE OTWIERAJ !. No to tyle co ja Ci tu chciałam napisać. Trzymaj się rozkapryszony dzieciaku i nie daj się. Wiedz, że zawsze z Tobą będę.
Siostra najukochańsza,
Laura.'
Siedziałam na podłodze i płakałam. Nie mogłam zrozumieć dlaczego uznała samobójstwo za najlepszą formę pogodzenia się z rozstaniem z chłopakiem. Przecież była piękna mogła mieć każdego. Najwidoczniej ten, tamten nie był jej wart.

***

Tydzień po pogrzebie wzięłam list i zaniosłam go na pocztę. Pracuję tam nasza znajoma, Baśka.
- Witam pani Basiu co słychać ? - uśmiechnęłam się
- O cześć słonko. A leci sobie pomalutku a u was jak tam ?
- Jakoś dajemy radę. Musimy. Przyniosłam list, który Laura zostawiła i kazała mi go pani przekazać i ponoć pani wie co z nim zrobić. - spojrzałam na nią.
- Wiem Laura mi mówiła kiedyś, że przyniesiesz jakiś list, ale nie pomyślałam, że w takich okolicznościach.. Daj go, zaadresuje i wyślę.
- To zna pani adres ?
- No tak Laura mi podała. - i tu zapaliła mi się zielona lampka.
- Da mi pani ten adres ? Sama dostarczę ten list !
- Ale Laura mi zabroniła.
- No pani Basiu, błagam - spojrzałam na nią błagalnie. Kobieta nie wiedziała co zrobić w końcu się złamała i dała mi adres. - Dziękuje - przytuliłam ją i pożegnałam się.
 Wsiadłam do samochodu i od razu otworzyłam karteczke na której napisany był adres tego byłego Laury. "Bartosz Kurek. Rzeszów, ul. Grenardierów 15/8". Odpaliłam auto i ruszyłam w drogę do Rzeszowa. Z Krakowa do Rzeszowa jedzie sie góra 2 godziny. I tak też było, po 2 godzinach jazdy wjechałam do miasta. Teraz tylko musiałam znaleźć odpowiednią ulice. Ale od czego jest GPS ? I tak po pół godzinie byłam pod blokiem, Bartosza Kurka. Osiedle było strzeżone, i widać, że nie dawno zbudowane. Udało mi się dostać na klatkę bez problemu bo akurat wychodził jakiś wielki człowiek i ja się szybko wślizgnęłam . Jedno,drugie, trzecie i dopiero na 4 piętrze znalazłam odpowiednie drzwi. Swoją drogą mieszkania muszą być tu drogie, bo na jednym piętrze nie mieszkaja cztery rodziny tylko dwie. Podeszłam do drzwi, wzięłam głeboki oddech i zapukałam. Nic. Drugi raz. Też nic. Nie odejde stąd. Usiadłam sobie na schodku i czekałam na właściciela tego mieszkania. Po piętnastu minutach pojawił się.
- Dzień dobry-zagadał do mnie- Pani do mnie ? - gdy spojrzałam na niego to okazało się, to ten wielkolud dzięki, któremu dostałam się na klatkę.
- Dzień dobry. Jeśli pan to Bartek Kurek, to tak ?
- Tak to ja. Zapraszam do środka w takim razie. - otworzył drzwi i wpuścił mnie do środka.
 Piękne mieszkanie ale nie po to tu przyszłam.!
- Napije się pani czegoś ?
- Nie dziękuje ja tylko na moment. Znasz Laurę Marchewkę ?
Zrzedła mu mina.
- Znam.
- To masz tu list od niej. - cisnęłam kopertą o jego klatkę piersiową - Do widzenia. - zostawiłam go osłupiałego. Byłam z siebie dumna, że tak spokojnie to wszystko się potoczyło. Bo ja z charakteru jestem strasznie porywcza.
 Wieczorem byłam już w domu. Nie mówiłam rodzicom gdzie byłam bo nie chciałam ich bardziej dobijać. Tak więc zjadłam kolację i uciekłam do swojego pokoju aby pouczyć się trochę. Zbliża się koniec roku, trzeba wypracować sobie jak najlepsze oceny, żeby nie szpeciły mi świadectwa maturalnego. No właśnie, matura. Zawsze chciałam zdawać na medycynę ale nie wiem czy mi się to uda ! Mam taką nadzieję ! 
 Około godziny 23 weszłam na facebook'a. Jedna wiadomość. Od Bartosz Kurek. Jak on mnie znalazł ? I co on chce? Otworzyłam ją i zaczęłam czytać:
' Cześć ;)
Przeczytałem ten list co nim tak o mnie cisnęłaś i szczerze powiedziawszy nie wiem co ja mam do tego ? Nie wiem w ogóle kim ty jesteś ? Jak mnie znalazłaś ? I co ja mam wspólnego z tym listem ? Czy jest możliwość abyśmy mogli się spotkać i to wszystko na spokojnie omówić ? Byłbym wdzięczny, gdybyś się zgodziła xD Tu podaje Ci mój numer telefonu-608507100*-, jeśli się zgodzisz napisz mi sms-a albo zadzwoń ;D'.
Nie wiesz koleś co masz z tym wspólnego ? Śmieszny jesteś ! Pod wpływem nerwów napisałam mu wiadomość:
Do Bartek Kurek: Zgoda, możemy się spotkać. Ale to ty musisz się pofatygować do Krakowa bo ja mam szkołe i nie mogę się urwać xD
Po kilku minutach dostałam odpowiedź.
Bartek Kurek: Okej! To podaj mi adres gdzie mam sie pojawić.
Do Bartek Kurek: Jeśli możesz to jutro bądź u mnie pod szkoła, adres: ul.J.Malczewskiego 15, Kraków. O godzinie 15.
Bartek Kurek: Okej, będę czekał przy wyjściu. Do zobaczenia :)
Do Bartek Kurek: Do jutra. 
Po wysłaniu wiadomości odłożyłam telefon na stolik i poszłam spać.
 Ranek jak każdy inny. Wstałam o 6, toaleta, śniadanie i do szkoły. Lekcje dłużyły mi się nie miłosiernie. Nie wiem czy po prostu się rozleniwiłam, jak zwykle po weekendzie, czy nie mogę się doczekać spotkania z Kurkiem ? Na ostatniej godzinie, godzinie z wychowawcą, po prostu usypiałam.
- Gośka nie śpij, - ruszyła mnie koleżanka z ławki - wiesz jak Marcin nie lubi olewania go- szeptała.
No tak, Marcin. Mój wychowawca. Ma 30 lat, i mimo że jest na luzie człowiekiem to nie pozwala sobie wejść na głowę swoim wychowankom. Fajnie się z nim gada. Można się do niego zwrócić z każdym problemem, on zawsze z uśmiechem wysłucha i w miarę swoich możliwości pomoże. Super gość.!
- Moi drodzy, z racji tego, że kończymy już drugą klasę, to może pomyślelibyście o jakiś zajęciach czy praktykach w prawdziwym teatrze. Wiedzcie, że na dobre by wam to wyszło jeśli chcecie studiować na filmówce. Więc zastanówcie się i wrócimy do tego za tydzień, okej ?
- Okej. - odpowiedzieliśmy chórem.
 Ze stanu znudzenia wybawił mnie dzwonek, obwieszczając koniec zajęć na dziś. Wszyscy na huraa rzucili się do szatni. Mnie jak zwykle się nie spieszyło. Odebrałam kurtkę i skierowałam sie w stronę wyjścia. Tam jakiś dziwny tłum. Co to kurde, królową Elżbietę zobaczyli czy jak ? pomyślałam. Gdy zdołałam się przedrzeć przez tłum, zadzwoniłam do Bartka gdzie jest.
- Stoję u ciebie pod szkołą otoczony gromadą ludzi.
Zdziwiona odwróciłam się w stronę grupy osób.
- Żartujesz ?
- Nie.
Zaczęłam się i ja przedzierać przez tłum.
Wystarczy magnetyczny wzrok,
by wprawić tłum w hipnozy mrok,
z trapezu wskoczyć w paszczę lwa,
publika gromki aplauz da.
Nie wierzyłam własnym oczom. Bartek stoi i podpisuje jakieś karteczki albo pozuje od zdjęć.
- Przepraszam Was, ale ja muszę tego pana już porwać. - zwróciłam się z uśmiechem do otaczającej nas grupy - Chodź - pociągnęłam go za rękę. Szybko wyciągnęłam go poza plac szkolny.
- To mówisz, że chcesz pogadać ?
- Tak. Jest tu gdzieś jakieś ustronne miejsce ?
Poszliśmy do pobliskiej kafejki. Zamówiliśmy dwie kawy i zaczęliśmy rozmowę.
- To co chcesz wiedzieć ?
- Wytłumacz mi o co chodzi z tym listem ?
Podał mi go, żebym mogła przeczytać. 
Głupoty świat,
Spotykamy wciąż,
Głupich nie sieją,
A jednak są !
No i czego tu nie rozumieć ? Laura w tym liście wszystko jasno wyjaśniła !
- No i czego nie rozumiesz? Laura popełniła samobójstwo bo ją zdradziłeś. Tak trudno było to zrozumieć z tego listu ?
- Ale jak przeze mnie ? Skąd ona...?
- Z tego co tu pisze,to dowiedziała się o Twojej zdradzie przypadkowo. Zobaczyła was przez okno, gdy tej drugiej wyznawałeś miłość.
Chyba go zatkało.
- Okej, ale kim ty jesteś ?
- Jestem Gośka, młodsza siostra Laury. I jeśli to tyle to cześć.
Wstałam od stolika, zapłaciłam z kawę i wyszłam. Wróciłam do domu i żeby zająć czymś myśli zaczęłam szukać jakiegoś fajnego teatru w Krakowie w którym mogłabym mieć praktyki. 
Głupota ciągnie za sznurki teraz w świeci tym,
To nie blondynki, niestety u nas wiodą prym !
Głupoty świat,
otacza mnie.
Kto dziś być mądrym,
Odważy sie, usłyszy zaraz:
Głupiego rżnie !




Cześć ! Dzień dobry !
Po dość długiej przerwie wracam !
Czytajcie, komentujcie i do następnego :)

*numer wymyślony :D

Pozdrowionka xD



środa, 22 lipca 2015

Prolog


 "Mój Kochany
 Ile to już minęło od naszego ostatniego spotkania, pocałunku, dotyku czy blasku oczu...
Wciąż mam w pamięci spędzone razem chwile, miliony a nawet miliardy minut ciągnące się w nieskończoność. Nigdy ich nie zapomnę.
 Kiedyś spytałeś mnie co ja w Tobie widzę ?.... Odpowiedziałam wtedy tak bez ładu i składu, lecz teraz Ci mogę odpowiedzieć. Mimo, że nie mogę Cię już dotknąć, poczuć Twoich słodkich warg na moich czy ciepła Twych dłoni to wiedz, że byłeś i jesteś dla mnie tak ważny jak nikt inny. Jesteś dla mnie całym światem, a świat bez Ciebie jest dla mnie niczym. Kiedyś nie wierzyłam w  miłość od pierwszego wejrzenia... jednak zmieniłam zdanie, gdy poznałam Ciebie. Później poznałam co to jest miłość. Lecz teraz mogłabym zaśpiewać wers piosenki:"miłość ach miłość,zdradziłaś ty mnie...". Kiedyś było mi łatwiej, bo nie znałam tego uczucia i nie wiedziałam co tracę. Może teraz byłoby mi lżej. Teraz gdy Ciebie nie ma wiem ile tracę i to jest chyba najgorsze… Ale nikt nie może odebrać mi marzeń… Nikt mi Ciebie nie zastąpi, z nikim nigdy się tak nie czułam i z nikim się już tak nie poczuje. Czasami się czuje jak narkoman na głodzie. Jak narkoman czekam na choćby maleńki znak od Ciebie. Zawsze jak się budzę robię się smutna bo nie ma Cie obok mnie…A potem myślę o Tobie. Myślę cały czas…Więc w pewien sposób jesteś zawsze obok mnie. Najczęściej tylko w myślach, niestety. Codziennie czekam na Ciebie. Codziennie mam nadzieje, że to dzisiaj. Że słyszę silnik Twojego samochodu, Twoje kroki, Twój głos… Codziennie chce poczuć Twój dotyk na mojej skórze, zapach Twoich włosów i skóry, dotyk Twoich warg. Chce smakować Twój oddech, Twoja ślinę, całego Ciebie… Wiem, że to niemożliwe ale chcę i gdy zamykam oczy śnie na jawie mój sen. Wtedy jesteś obok mnie i czuje Twoją obecność ze mną. Nie umiem Ci opisać tego uczucia. Tego się nie da opisać. To trzeba samemu poczuć. Jeśli nie znasz tego uczucia nie będziesz wiedział o czym mówię. Ale jak się zakochasz tak naprawdę będziesz wiedział że to jest to. Nieważne jest co ta druga osoba myśli o Tobie, nieważne co Ty dla niej znaczysz liczy się tylko to co Ty czujesz do niej, co możesz jej dać, kim możesz dla niej być… Dla mnie Ty jesteś taka wyjątkową osobą. Wiele razy myślałam, że jestem zakochana. Ale dopiero teraz jak doświadczyłam tego wiem co to słowo znaczy naprawdę.
 Wiem, że to nie jest możliwe abyśmy mogli dalej się cieszyć sobą. Bo gdybyś darzył mnie tak szczerą i prawdziwą miłością jak ja Ciebie, to nie oddałbyś serca innej. Mimo tych wszystkich nadziei o jakich Ci pisałam, to moje serce nie zapomni widoku stojącego Cię obok innej mówiącego przysięgę miłości i wierności z uśmiechem na twarzy, a na końcu wkładającego pierścień na jej palec. Nawet nie potrafisz sobie wyobrazić jak mnie to zabolało. Milion myśli zaczęło kłębić się w mojej głowie: Uwodziłeś mnie dla zabawy? Chciałeś pokazać innym ,że jak ma się sławę i pieniądze to się można naiwną dziewczyna zabawić ? Rysa na moim sercu nigdy się nie zagoi. Każdy kiedyś umiera. Ja chcę umrzeć z miłością do Ciebie, wiecznie oddana i wierna. Śmierć wszystko kończy. Zakończy więc i mój żywot. Więc żegnam Cię ukochany mój słowami naszego ostatniego pożegnania: Trzymaj się i bądź zdrów.
Kochająca
Laura"



*~*
Mamy prolog.
Co będzie dalej?
Zapraszam do czytania i do odwiedzania.
Pozdrawiam ;)
loituma