Pewnie zastanawiacie się dlaczego dziewczyna, która chodzi do klasy o profilu teatralnym chce iść na medycynę? Otóż teatr to moje hobby, uwielbiam grać a medycyna to coś czym interesowałam się od dawna. Gdy zaczynałam to liceum rzeczywiście chciałam iść do filmówki ale pod koniec pierwszego semestru mi się odwidzialo i zdecydowałam że pójdę na medycyne. I od tamtej pory uczeszczam na dodatkowe zajęcia z biologii i chemii aby móc podejść do matury z rozszerzonej biologii i chemii. Moi rodzice nie byli zachwyceni moimi zmianami ale pogodzili się już z tym, że mam sto odmian na godzinę.
Od mojego spotkania z Kurkiem minął miesiąc. Zaczął się miesiąc maj i walka o dostanie się do trzeciej klasy. Po jego wizycie w mojej szkole jakimś dziwnym trafem zyskałam nowych znajomych, którzy przedtem nie wiedzieli nawet jak się nazywam. Jeśli myślą że cos zyskają na tym to się grubo mylą! Bartek pisał do mnie na facebook'u, prosił o spotkanie, ale ja nie czułam potrzeby żeby się z nim spotykać i cokolwiek tłumaczyć. No bo tu nie ma już co tłumaczyc! Dziś umowiłam się z Olka na kawę i ciastko a przy okazji ploteczki. Olka to moja przyjaciółka znamy się od dziecka i wiemy o sobie dosłownie wszystko. Równo o 15 wyszłam z domu i poszłam do dobrze znanej mi kawiarenki. Do tej w której byłam na spotkaniu z Kurkiem.
- Cześć Ola - podeszłam do niej i pocałowałam ja w polik.
- No hej- uśmiechnęła się.
Usiadłam, złożyłam zamówienie i zaczęłyśmy gadać o wszystkim i o niczym.
- Gosia mam do ciebie wielką prośbę! - spojrzała na mnie błagalnie.
- Jaką?
- Otóż nasza reprezentacja gra tutaj mecz, na naszej hali i dostałam tam prace jako osoby podającej piłki. Ale ja niestety nie mogę tam iść bo mam korki. I czy ty byś za mnie tam nie poszła? Tylko ten jeden raz, proszę!
- Okej, nie ma problemu.Tylko powiedz mi kiedy i o której?
- 15 maja o 19. Dzięki Gosia, odwdzięczę się.
- Daj spokój, nic mi się nie stanie tam chyba.
- Nie. Bądź spokojna. Tylko musisz tam być już co najmniej godzinę przed.
- Luz, dam radę.
- Aaa i wynagrodzenie odbierasz po meczu. Koło komentatorów będzie siedział taki starszy siwy gość z wasami i w okularach to do niego się zgłoś.
- Dobrze.
Posiedzialysmy jeszcze jakiś czas i rozeszłysmy się do domów.
15 maja 2015r
Dziś lekcje skończyły się o 15. Po nich wróciłam prosto do domu aby zjeść obiad i przygotować się do pracy na Tauron Arenie. W zasadzie nie wiedziałam co ze sobą wziąć, więc wzięłam tylko telefon, dowód osobisty i oświadczenie że zastępuje Olke. O 17:50 wyszłam z domu. Na hali byłam 15 po szóstej. Gdy podeszłam do faceta o którym mówiła mi Olka ten kazał mi iść do pani Basi aby wziąć odpowiedni strój i się w niego przebrać. Po założeniu stroju wróciłam na hale gdzie zostałam poinformowana co i jak mam robic. Następnie resztę czasu spędziłam przeglądając różne strony internetowe. Dziesięć minut przed rozpoczęciem zawodnicy weszli na hale by się rozgrzać. Nie zwracalam szczególnej uwagi na nich, gdyż nie znałam ich i nie interesowałam się siatkówką. Po chwili ktoś stanął naprzeciw mnie i zaczął się na mnie intensywnie patrzec. Wkurzajace to było ale nie chciałam dać się sprowokować. Niestety nie wytrzymałam.
- Możesz tak na mnie nie patrzec? Wkurza mnie to!-uniosłam wzrok a wtedy zobaczyłam Jego.
Brązowe włosy i oczy. Wysoki ale nie najwyższy. Na koszulce pod numerkiem ma kreskę. Ale po co mu skoro inni jej nie mają? Śnieżnobiałe, równe zęby. Nic tylko go schrupac.
- Nowa jesteś! - rzucił w oskarzycielskim tonie. - Olka tu zawsze siedziała.
- Ale jestem ja. - odparłam zła - Dzisiaj musisz obyć się bez Olki a jeśli masz z tym problem to trudno. - wyruszyłam ramionami i wróciłam do przerwanej mi czynności.
Cham i prostak normalnie. Ale co zrobić? Takich nikt już nie wychowa!
Polacy mecz szybciutko skończyli. Pokonując Serbów 3:0. Wszystko byłoby ładnie, pięknie gdyby nie fakt że w kadrze Polski występuje Kurek. Czy ja się od niego nie uwolnie? Miałam plan aby się potajemnie wymknąć żeby się z nim nie spotkac. Ale mój plan spłonął na panewce. Po zakończonym meczu gdy miałam już wychodzic poszedł do mnie kapitan, jak się okazało, i zaprosił mnie na imprezę by świętować zwycięstwo. Chcialam się jakoś wykręcić ale on tak nalegal że jednak się zgodziłam. Impreza była udana. Chodź były osoby które bardzo mnie denerwowały ale nie dałam się ponieść emocja. Do domu wróciłam po pierwszej w nocy w towarzystwie kapitana i Kurka. Gadali mi całą drogę o tym co oni robią na zgrupowaniach. I musze przyznać że już z ich opowieści mi się to podobało a co dopiero doświadczyć tego na żywo. Ale cóż pomarzyć dobra rzecz.
W sobotę wstałam jakoś po dwunastej. Zeszłam do kuchni gdzie mama szykowala obiad.
- Cześć mamuś - pocałowałam ja w policzek.
- Hej wyspałaś się?
- Tak, ale nogi mnie trochę bolą.
- A cóż to za panowie cie odprowadzili?
- Dwaj idioci i tyle. - wzruszyłam ramionami i zaczelam szykować sobie coś do jedzenia. W trakcie pracy przyszedł mi sms "Możemy się spotkać? Będę pod hala o 15 :) Przyjdź proszę :* M."
Jeszcze mi jego brakowało, pomyślałam. Ale pójdę na to spotkanie i dowiem się czego on ode mnie chcę.
- Mamuś wychodzę dziś na godzinkę o 15, okej?
- Gdzie cie znowu niesie?
- Umówiłam się na spotkanie z jednym z tych panów co mnie odprowadzil.
- No dobrze. Tylko zjesz jeszcze obiad.
- No oczywiście a teraz pójdę zrobić lekcje.
Do godziny wpół do trzeciej, z małą przerwa na obiad, siedziałam nad lekcjami. Za piętnaście wyszłam z domu i skierowałam się w stronę hali.Na miejscu był już Kubiak.
- Cześć chciałeś się spotkać ale nie mam w ogóle pojęcia po co?
- Hej. Zaraz Ci wszystko wytłumaczę. Siadamy tu czy idziemy na kawę?
- Zdecydowanie kawa.
I tak poszliśmy do pobliskiej kawiarni. Po otrzymaniu zamówienia Michał złożył mi oszałamiającą propozycje.
*~*
I takim o to znakiem zapytania kończę ten rozdział xD
Mam nadzieję że wam się spodoba :)
Do następnego kochani xD
Buziaki ;***