Mama szybko pojawiła się w pokoju i stanęła jak wryta, gdy zobaczyła leżącą bez ruchu i zakrwawioną swoją córkę. Zatkała usta ręką i zaczęła płakać. Ja natomiast próbowałam ją obudzić, ratować. Lecz na nic się to zdało. Ona nie żyje.
- Dlaczego ? - zapytałam, wiedząc że i tak nie uzyskam odpowiedzi.
So if you're mad, get mad
Don't hold it all inside
Come on and talk to me now.
Don't hold it all inside
Come on and talk to me now.
- Mamo dlaczego ona to zrobiła ? - płakałam przytulając się do matki.
- Nie wiem kochanie - głaskała mnie po głowie i plecach - Też nie potrafię tego zrozumieć.
Tata jako jedyny zachował zimną krew, mimo że też płakał, ale to on załatwił wszystkie formalności związane z pogrzeb. Gdy samochód pogrzebowy zabrał ciało Laury do kostnicy ja weszłam do jej pokoju aby poszukać jakiegoś wytłumaczenia dlaczego ona to zrobiła. I znalazłam. Kopertę podpisaną moim imieniem -do Gosi- otworzyłam ją i zaczęłam czytać.
'Kochana Lauro,
moja ty zasmarkana siostro, jeśli czytasz ten list oznacza to, że stało się to co planowała od dłuższego czasu. Wiem, że pewnie siedzisz teraz u mnie w pokoju i zastanawiasz się dlaczego to zrobiłam ? Trochę za dużo aby to wszystko pisać Ci w liście, ale wiedz, że to przez mężczyznę, którego kochałam nad życie. Nie miałaś okazji go poznać ! Byliśmy ze sobą dwa lata, wtedy gdy ja byłam we Włoszech. On tam pracował i ja. W zasadzie to się cieszę, że go nie poznałaś bo znając Twój porywczy charakter pewnie już byś go szukała i była gotowa go wykastrować czy co tam jeszcze przyszłoby Ci do głowy. W każdym bądź razie nie zaprzątaj sobie tym głowy. Zdradził mnie, ja nie mogłam sobie z tym poradzić i skończyło się jak skończyło, ale pamiętaj jedno:
- Nie wiem kochanie - głaskała mnie po głowie i plecach - Też nie potrafię tego zrozumieć.
Tata jako jedyny zachował zimną krew, mimo że też płakał, ale to on załatwił wszystkie formalności związane z pogrzeb. Gdy samochód pogrzebowy zabrał ciało Laury do kostnicy ja weszłam do jej pokoju aby poszukać jakiegoś wytłumaczenia dlaczego ona to zrobiła. I znalazłam. Kopertę podpisaną moim imieniem -do Gosi- otworzyłam ją i zaczęłam czytać.
'Kochana Lauro,
moja ty zasmarkana siostro, jeśli czytasz ten list oznacza to, że stało się to co planowała od dłuższego czasu. Wiem, że pewnie siedzisz teraz u mnie w pokoju i zastanawiasz się dlaczego to zrobiłam ? Trochę za dużo aby to wszystko pisać Ci w liście, ale wiedz, że to przez mężczyznę, którego kochałam nad życie. Nie miałaś okazji go poznać ! Byliśmy ze sobą dwa lata, wtedy gdy ja byłam we Włoszech. On tam pracował i ja. W zasadzie to się cieszę, że go nie poznałaś bo znając Twój porywczy charakter pewnie już byś go szukała i była gotowa go wykastrować czy co tam jeszcze przyszłoby Ci do głowy. W każdym bądź razie nie zaprzątaj sobie tym głowy. Zdradził mnie, ja nie mogłam sobie z tym poradzić i skończyło się jak skończyło, ale pamiętaj jedno:
I'll stand by you
I'll stand by you
Won't let nobody hurt you
I'll stand by you
Take me in, into your darkest hour
And I'll never desert you
I'll stand by you.
I'll stand by you
Won't let nobody hurt you
I'll stand by you
Take me in, into your darkest hour
And I'll never desert you
I'll stand by you.
Zostawiłam jeszcze jeden list. Proszę Cię zawieź go na pocztę i powiedz, że to list ode mnie a Baśka już wie co ma z nim zrobić TYLKO GO NIE OTWIERAJ !. No to tyle co ja Ci tu chciałam napisać. Trzymaj się rozkapryszony dzieciaku i nie daj się. Wiedz, że zawsze z Tobą będę.
Siostra najukochańsza,
Laura.'
Laura.'
Siedziałam na podłodze i płakałam. Nie mogłam zrozumieć dlaczego uznała samobójstwo za najlepszą formę pogodzenia się z rozstaniem z chłopakiem. Przecież była piękna mogła mieć każdego. Najwidoczniej ten, tamten nie był jej wart.
***
Tydzień po pogrzebie wzięłam list i zaniosłam go na pocztę. Pracuję tam nasza znajoma, Baśka.
- Witam pani Basiu co słychać ? - uśmiechnęłam się
- O cześć słonko. A leci sobie pomalutku a u was jak tam ?
- Jakoś dajemy radę. Musimy. Przyniosłam list, który Laura zostawiła i kazała mi go pani przekazać i ponoć pani wie co z nim zrobić. - spojrzałam na nią.
- Wiem Laura mi mówiła kiedyś, że przyniesiesz jakiś list, ale nie pomyślałam, że w takich okolicznościach.. Daj go, zaadresuje i wyślę.
- To zna pani adres ?
- No tak Laura mi podała. - i tu zapaliła mi się zielona lampka.
- Da mi pani ten adres ? Sama dostarczę ten list !
- Ale Laura mi zabroniła.
- No pani Basiu, błagam - spojrzałam na nią błagalnie. Kobieta nie wiedziała co zrobić w końcu się złamała i dała mi adres. - Dziękuje - przytuliłam ją i pożegnałam się.
- Witam pani Basiu co słychać ? - uśmiechnęłam się
- O cześć słonko. A leci sobie pomalutku a u was jak tam ?
- Jakoś dajemy radę. Musimy. Przyniosłam list, który Laura zostawiła i kazała mi go pani przekazać i ponoć pani wie co z nim zrobić. - spojrzałam na nią.
- Wiem Laura mi mówiła kiedyś, że przyniesiesz jakiś list, ale nie pomyślałam, że w takich okolicznościach.. Daj go, zaadresuje i wyślę.
- To zna pani adres ?
- No tak Laura mi podała. - i tu zapaliła mi się zielona lampka.
- Da mi pani ten adres ? Sama dostarczę ten list !
- Ale Laura mi zabroniła.
- No pani Basiu, błagam - spojrzałam na nią błagalnie. Kobieta nie wiedziała co zrobić w końcu się złamała i dała mi adres. - Dziękuje - przytuliłam ją i pożegnałam się.
Wsiadłam do samochodu i od razu otworzyłam karteczke na której napisany był adres tego byłego Laury. "Bartosz Kurek. Rzeszów, ul. Grenardierów 15/8". Odpaliłam auto i ruszyłam w drogę do Rzeszowa. Z Krakowa do Rzeszowa jedzie sie góra 2 godziny. I tak też było, po 2 godzinach jazdy wjechałam do miasta. Teraz tylko musiałam znaleźć odpowiednią ulice. Ale od czego jest GPS ? I tak po pół godzinie byłam pod blokiem, Bartosza Kurka. Osiedle było strzeżone, i widać, że nie dawno zbudowane. Udało mi się dostać na klatkę bez problemu bo akurat wychodził jakiś wielki człowiek i ja się szybko wślizgnęłam . Jedno,drugie, trzecie i dopiero na 4 piętrze znalazłam odpowiednie drzwi. Swoją drogą mieszkania muszą być tu drogie, bo na jednym piętrze nie mieszkaja cztery rodziny tylko dwie. Podeszłam do drzwi, wzięłam głeboki oddech i zapukałam. Nic. Drugi raz. Też nic. Nie odejde stąd. Usiadłam sobie na schodku i czekałam na właściciela tego mieszkania. Po piętnastu minutach pojawił się.
- Dzień dobry-zagadał do mnie- Pani do mnie ? - gdy spojrzałam na niego to okazało się, to ten wielkolud dzięki, któremu dostałam się na klatkę.
- Dzień dobry. Jeśli pan to Bartek Kurek, to tak ?
- Tak to ja. Zapraszam do środka w takim razie. - otworzył drzwi i wpuścił mnie do środka.
Piękne mieszkanie ale nie po to tu przyszłam.!
- Napije się pani czegoś ?
- Nie dziękuje ja tylko na moment. Znasz Laurę Marchewkę ?
Zrzedła mu mina.
- Znam.
- To masz tu list od niej. - cisnęłam kopertą o jego klatkę piersiową - Do widzenia. - zostawiłam go osłupiałego. Byłam z siebie dumna, że tak spokojnie to wszystko się potoczyło. Bo ja z charakteru jestem strasznie porywcza.
Wieczorem byłam już w domu. Nie mówiłam rodzicom gdzie byłam bo nie chciałam ich bardziej dobijać. Tak więc zjadłam kolację i uciekłam do swojego pokoju aby pouczyć się trochę. Zbliża się koniec roku, trzeba wypracować sobie jak najlepsze oceny, żeby nie szpeciły mi świadectwa maturalnego. No właśnie, matura. Zawsze chciałam zdawać na medycynę ale nie wiem czy mi się to uda ! Mam taką nadzieję !
Około godziny 23 weszłam na facebook'a. Jedna wiadomość. Od Bartosz Kurek. Jak on mnie znalazł ? I co on chce? Otworzyłam ją i zaczęłam czytać:
' Cześć ;)
Przeczytałem ten list co nim tak o mnie cisnęłaś i szczerze powiedziawszy nie wiem co ja mam do tego ? Nie wiem w ogóle kim ty jesteś ? Jak mnie znalazłaś ? I co ja mam wspólnego z tym listem ? Czy jest możliwość abyśmy mogli się spotkać i to wszystko na spokojnie omówić ? Byłbym wdzięczny, gdybyś się zgodziła xD Tu podaje Ci mój numer telefonu-608507100*-, jeśli się zgodzisz napisz mi sms-a albo zadzwoń ;D'.
Nie wiesz koleś co masz z tym wspólnego ? Śmieszny jesteś ! Pod wpływem nerwów napisałam mu wiadomość:
Do Bartek Kurek: Zgoda, możemy się spotkać. Ale to ty musisz się pofatygować do Krakowa bo ja mam szkołe i nie mogę się urwać xD
Po kilku minutach dostałam odpowiedź.
Bartek Kurek: Okej! To podaj mi adres gdzie mam sie pojawić.
Do Bartek Kurek: Jeśli możesz to jutro bądź u mnie pod szkoła, adres: ul.J.Malczewskiego 15, Kraków. O godzinie 15.
Bartek Kurek: Okej, będę czekał przy wyjściu. Do zobaczenia :)
Do Bartek Kurek: Do jutra.
Po wysłaniu wiadomości odłożyłam telefon na stolik i poszłam spać.
Ranek jak każdy inny. Wstałam o 6, toaleta, śniadanie i do szkoły. Lekcje dłużyły mi się nie miłosiernie. Nie wiem czy po prostu się rozleniwiłam, jak zwykle po weekendzie, czy nie mogę się doczekać spotkania z Kurkiem ? Na ostatniej godzinie, godzinie z wychowawcą, po prostu usypiałam.
- Gośka nie śpij, - ruszyła mnie koleżanka z ławki - wiesz jak Marcin nie lubi olewania go- szeptała.
No tak, Marcin. Mój wychowawca. Ma 30 lat, i mimo że jest na luzie człowiekiem to nie pozwala sobie wejść na głowę swoim wychowankom. Fajnie się z nim gada. Można się do niego zwrócić z każdym problemem, on zawsze z uśmiechem wysłucha i w miarę swoich możliwości pomoże. Super gość.!
- Moi drodzy, z racji tego, że kończymy już drugą klasę, to może pomyślelibyście o jakiś zajęciach czy praktykach w prawdziwym teatrze. Wiedzcie, że na dobre by wam to wyszło jeśli chcecie studiować na filmówce. Więc zastanówcie się i wrócimy do tego za tydzień, okej ?
- Okej. - odpowiedzieliśmy chórem.
Ranek jak każdy inny. Wstałam o 6, toaleta, śniadanie i do szkoły. Lekcje dłużyły mi się nie miłosiernie. Nie wiem czy po prostu się rozleniwiłam, jak zwykle po weekendzie, czy nie mogę się doczekać spotkania z Kurkiem ? Na ostatniej godzinie, godzinie z wychowawcą, po prostu usypiałam.
- Gośka nie śpij, - ruszyła mnie koleżanka z ławki - wiesz jak Marcin nie lubi olewania go- szeptała.
No tak, Marcin. Mój wychowawca. Ma 30 lat, i mimo że jest na luzie człowiekiem to nie pozwala sobie wejść na głowę swoim wychowankom. Fajnie się z nim gada. Można się do niego zwrócić z każdym problemem, on zawsze z uśmiechem wysłucha i w miarę swoich możliwości pomoże. Super gość.!
- Moi drodzy, z racji tego, że kończymy już drugą klasę, to może pomyślelibyście o jakiś zajęciach czy praktykach w prawdziwym teatrze. Wiedzcie, że na dobre by wam to wyszło jeśli chcecie studiować na filmówce. Więc zastanówcie się i wrócimy do tego za tydzień, okej ?
- Okej. - odpowiedzieliśmy chórem.
Ze stanu znudzenia wybawił mnie dzwonek, obwieszczając koniec zajęć na dziś. Wszyscy na huraa rzucili się do szatni. Mnie jak zwykle się nie spieszyło. Odebrałam kurtkę i skierowałam sie w stronę wyjścia. Tam jakiś dziwny tłum. Co to kurde, królową Elżbietę zobaczyli czy jak ? pomyślałam. Gdy zdołałam się przedrzeć przez tłum, zadzwoniłam do Bartka gdzie jest.
- Stoję u ciebie pod szkołą otoczony gromadą ludzi.
Zdziwiona odwróciłam się w stronę grupy osób.
- Żartujesz ?
- Nie.
Zaczęłam się i ja przedzierać przez tłum.
- Stoję u ciebie pod szkołą otoczony gromadą ludzi.
Zdziwiona odwróciłam się w stronę grupy osób.
- Żartujesz ?
- Nie.
Zaczęłam się i ja przedzierać przez tłum.
Wystarczy magnetyczny wzrok,
by wprawić tłum w hipnozy mrok,
z trapezu wskoczyć w paszczę lwa,
publika gromki aplauz da.
Nie wierzyłam własnym oczom. Bartek stoi i podpisuje jakieś karteczki albo pozuje od zdjęć.
- Przepraszam Was, ale ja muszę tego pana już porwać. - zwróciłam się z uśmiechem do otaczającej nas grupy - Chodź - pociągnęłam go za rękę. Szybko wyciągnęłam go poza plac szkolny.
- To mówisz, że chcesz pogadać ?
- Tak. Jest tu gdzieś jakieś ustronne miejsce ?
Poszliśmy do pobliskiej kafejki. Zamówiliśmy dwie kawy i zaczęliśmy rozmowę.
- To co chcesz wiedzieć ?
- Wytłumacz mi o co chodzi z tym listem ?
Podał mi go, żebym mogła przeczytać.
- Przepraszam Was, ale ja muszę tego pana już porwać. - zwróciłam się z uśmiechem do otaczającej nas grupy - Chodź - pociągnęłam go za rękę. Szybko wyciągnęłam go poza plac szkolny.
- To mówisz, że chcesz pogadać ?
- Tak. Jest tu gdzieś jakieś ustronne miejsce ?
Poszliśmy do pobliskiej kafejki. Zamówiliśmy dwie kawy i zaczęliśmy rozmowę.
- To co chcesz wiedzieć ?
- Wytłumacz mi o co chodzi z tym listem ?
Podał mi go, żebym mogła przeczytać.
Głupoty świat,
Spotykamy wciąż,
Głupich nie sieją,
A jednak są !
Głupich nie sieją,
A jednak są !
No i czego tu nie rozumieć ? Laura w tym liście wszystko jasno wyjaśniła !
- No i czego nie rozumiesz? Laura popełniła samobójstwo bo ją zdradziłeś. Tak trudno było to zrozumieć z tego listu ?
- Ale jak przeze mnie ? Skąd ona...?
- Z tego co tu pisze,to dowiedziała się o Twojej zdradzie przypadkowo. Zobaczyła was przez okno, gdy tej drugiej wyznawałeś miłość.
Chyba go zatkało.
- Okej, ale kim ty jesteś ?
- Jestem Gośka, młodsza siostra Laury. I jeśli to tyle to cześć.
Wstałam od stolika, zapłaciłam z kawę i wyszłam. Wróciłam do domu i żeby zająć czymś myśli zaczęłam szukać jakiegoś fajnego teatru w Krakowie w którym mogłabym mieć praktyki.
- No i czego nie rozumiesz? Laura popełniła samobójstwo bo ją zdradziłeś. Tak trudno było to zrozumieć z tego listu ?
- Ale jak przeze mnie ? Skąd ona...?
- Z tego co tu pisze,to dowiedziała się o Twojej zdradzie przypadkowo. Zobaczyła was przez okno, gdy tej drugiej wyznawałeś miłość.
Chyba go zatkało.
- Okej, ale kim ty jesteś ?
- Jestem Gośka, młodsza siostra Laury. I jeśli to tyle to cześć.
Wstałam od stolika, zapłaciłam z kawę i wyszłam. Wróciłam do domu i żeby zająć czymś myśli zaczęłam szukać jakiegoś fajnego teatru w Krakowie w którym mogłabym mieć praktyki.
Głupota ciągnie za sznurki teraz w świeci tym,
To nie blondynki, niestety u nas wiodą prym !
Głupoty świat,
otacza mnie.
Kto dziś być mądrym,
Odważy sie, usłyszy zaraz:
Głupiego rżnie !
Odważy sie, usłyszy zaraz:
Głupiego rżnie !
Cześć ! Dzień dobry !
Po dość długiej przerwie wracam !
Czytajcie, komentujcie i do następnego :)
*numer wymyślony :D
Pozdrowionka xD
Hej! Serdecznie zapraszam na dziewiąta część przygód Natalii Piechockiej- córki prezesa PGE Skry Bełchatów, której losy splatają się z losami siatkarzy.
OdpowiedzUsuńZaczyna dziać się coraz więcej.
http://barszcz-z-uszkami.blogspot.com/2015/10/9.html
Pozdrawiam :)
Świetny pierwszy rozdział! Ciekawe, co dalej się wydarzy :D
OdpowiedzUsuńMusze przyznać, że nie czytam opowiadań o Kurku. Jednak to mnie zainteresowało, więc zostaję ;)
Proszę tylko, abyś mnie informowała o kolejnych rozdziałach na moim blogu:http://nie-zapomnij-omnie.blogspot.com/
Pozdrawiam!
Fajny pierwszy rozdział xD Czekam na dalszy ciag ! Jak potoczą się losy Bartka i Gosi ? Wiec dawaj szybko kolejny ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;*
Gosia zapewne doznała szoku i wielkiego bólu na widok siostry...
OdpowiedzUsuńDobrze że dziewczyna przekonała tę Basię że sama dostarczy list i wywarła na chłopaku poczucie winy.
Bartek chyba nie potrafi skojarzyć kilku faktów i może dość szybko się pocieszył nową zdobyczą że zapomniał o Laurze. Sądzę że zrozumiał co się stało....
Mam nadzieję że dziewczyna rozwiąże zagadkę i dowie się dokładnie co kierowało wtedy Kurkiem, dlaczego zranił Jej siostrę i czy to musiało się tak skończyć.
Świetny rozdział, czekam na kolejne i życzę weny ;3
Zapraszam do siebie :
http://dla-kazdego-zawsze-jest-jakis-ratunek.blogspot.com/2015/11/rozdzia-56-nie-mozna-blokowac-sie.html?m=1
Pozdrawiam ;**
Jeśli chcesz wiedzieć, jak zareagował Mariusz i co wskórał w rozmowie z Wojtkiem? oraz co wymyślił Andrzej, aby Zuza choć na chwilę zapomniała o swoich problemach? na kogo wpadła podczas wieczoru z Wronką? to zapraszam na kolejny rozdział:
Usuńhttp://dla-kazdego-zawsze-jest-jakis-ratunek.blogspot.com/2015/11/rozdzia-57-oboje-jestescie-tacy-sami.html
Pozdrawiam ;**
Dziś trafiłam na twoje opowiadanie i zostaję tu. Podoba mi się początek tej historii. Ciekawi mnie jak rozwinie relacja Gosi i Bartka. Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńInformuj mnie o nowych rozdziałach. Pozdrawiam i życzę weny.
Ps. Zapraszam do siebie
Kiedy następny rozdział???????
OdpowiedzUsuń